You are not connected. Please login or register

Idź do strony : 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 2]

1 vincent on Sro Gru 16, 2015 6:05 pm

avatar


Zobacz profil autora

2 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 6:13 pm

avatar

niedawno przeprowadził się ze swojej skromniutkiej kawalerki wielkości pudełka na buty do swojego dość imponującego apartamentu, którego dorobił się swoją nieuczciwą pracą. jego dobra passa trwała już od ponad roku i nic nie wskazywało na to, by to miało się zmienić. można by powiedzieć, że w końcu wyszedł na ludzi, ale wszyscy dobrze wiemy, że to nieprawda. vincent zachłystywał się swoim szczęściem, będąc na granicy kontaktu z rzeczywistością.
w każdym razie postanowił urządzić tu swoją pierwszą imprezę, parapetówkę, licząc mocno na obecność wiedźminów, gdyż gorąco pragnął obserwować ich miny na widok jego fensi-szmensi mieszkanka. w końcu nawet on sam się nie spodziewał, że kiedyś los się do niego uśmiechnie. niestety jeszcze nie wiedział, że ten los jest szczerbaty, a jego szczęście wybudowane jest na dość kruchych fundamentach. kto by się jednak tym przejmował, kiedy szykowało się nad nim widmo zabawy!
Zobacz profil autora

3 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 6:23 pm

avatar

skoro po mieście krążyła plotka, że jest melanż u jego zionka, no to oczywiście że wpadnie! zapewne przygotowany był na stogi rozpierdziel, biorąc pod uwagę, że zapewne kilka lat temu to właśnie u vincenta na imprezie caleb wypadł przez okno i mocno się poobijał. w sumie to w każdym mieszkaniu kaleb czuł się jak u siebie, toteż wpadł do vincenta nawet nie pukając do drzwi! a to cham. chociaż sam organizator mógł się zorientować, że idzie jeden z wiedźminów po charakterystycznym obijaniu się butelek w siatce. - o stary! - rzucił tylko, kiedy zobaczył nowe lokum kumpla. rozejrzał się i aż mu siatka z piwek wypadła, caleb nie byłby sobą, gdyby od razu nie wyrządził jakiejś szkody. dywan vincenta rip [*]. - ile ty masz łóżek? - spytał z niedowierzaniem, bo zapewne mieszkanie caleba było pakamerą, a pani jadwiga trzymała w nim szczotki do klatki schodowej.
Zobacz profil autora http://helloparis.up-with.com/t253-caleb-followill-ash-stymest#6 http://helloparis.up-with.com/t257-caleb#631 http://helloparis.up-with.com/t256-calebowe#630

4 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 6:31 pm

avatar

josephine niestety nie była na tyle fajna by się modnie spóźnić, więc po walnięciu przed wyjściem szota na odwagę pojawiła się w domu vincenta punktualnie. po przekroczeniu jego progów rozejrzała się po metrażu mocno zdziwiona, że było go stać na coś więcej niż buda dla psa. z drugiej strony ostatnio słyszała jakieś ploty, że chłopak trafił chyba szóstkę w totka.
- o stary... - rzuciła najpierw w kierunku gospodarza w ramach przywitania, by zaraz potem zauważyć caleba.
- mam nadzieję, że okna są szczelne, bo trochę tu wysoko. co nie, caleb? jak leci? mam nadzieję, że tym razem w razie czego lądowanie będzie miękkie. - zażartowała złośliwie, puściła do chłopaka oczko, po czym postawiła butelkę z jakimś mocnym alkoholem na blacie jakiejś szafeczki.
Zobacz profil autora

5 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 6:37 pm

avatar

spoko, zaraz wrzucę lourdes i najwyżej któraś z nich zaśnie albo zostanie na potem Very Happy przyszła również lauren i pierwsze co zrobiła, to od razu wdepnęła w mokrą plamę, którą caleb zrobił w przedpokoju. dobrze, że nie była hipisem i nie chodziła na bosaka, bo miałaby mały problem. właściwie nie za bardzo wiedziała jak zachować się w towarzystwie dwóch obtatuowanych typów, którzy zapewne non stop palili papierosy i głośno przeklinali, ale dajcie jej chwilę! łeb ma słaby, w przeciwieństwie do mnie, także niedługo przyzwyczai się do panujących tu zasad. miejmy nadzieję, że nie wyląduje razem z calebem za oknem, albo że chociaż mieszkanie było stosunkowo nisko. ucieszyła się, że zobaczyła też fifi, czyli na razie jedyną kobietę w towarzystwie. na początku z przerażeniem wyobraziła sobie jak dwóch chłopa na siłę wpycha jej alkohol. fuj. - już burdel? - rzuciła pod nosem, rozglądając się dookoła. zazwyczaj nie zazdrości ludziom, ale w sumie mieszkanko było całkiem fajne, także przez chwilę zaczęła się już zastanawiać nad remontem swojego gniazdka.
Zobacz profil autora http://helloparis.up-with.com/t238-lauren-mironova-laine-rogova# http://helloparis.up-with.com/t239-laure#613

6 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 6:55 pm

avatar

- ile mam łóżek? myślałem, że dla nas dwóch wystarczy jedno. - zafalował brewkami łobuzersko, po czym roześmiał się, klepiąc starego przyjaciela po plecach. miał chyba też zbyt dobry humor, by przejmować się rozbitym szkłem i rozlanym alkoholem na podłodze. nie narzekał też pugsley, jego czarny mopsik, który zaraz potem przybiegł, chrumkając w międzyczasie jak świnka, by zacząć zlizywać piwo z paneli.
- gdzie masz cecille? - zapytał jeszcze. jeśli caleb i sesil byli jeszcze razem, to była to zwykła ciekawość, a jeżeli już nie, to pewnie jego pytanie podszyte było czystą złośliwością. ja niestety nie pamiętam jak się sprawy w ich kwestii mają, hehe.
niedługo potem przywitał się z fifi, która pewnie podobnie jak on przeszła jakiś czas temu na dietę zmieniającą rysy twarzy oraz lauren. tej drugiej nie znał tak dobrze jak reszty przybyłych, może to i dobrze. kiedy pojawiła się w jego mieszkaniu, to przeniósł na nią wzrok, uśmiechając się uwodzicielsko. w końcu dziewczyna była niebrzydka, a vincent był niewybredną świnią.
- burdel? a widzisz tu jakieś dziwki? - zapytał, unosząc brew, po czym posłał krótkie spojrzenie calebowi.
- ach, no tak.- dodał złośliwie, trącając go lekko w ramię.
Zobacz profil autora

7 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 7:05 pm

avatar

ustaliłyśmy tak, że cece zerwała z wszystkimi kontakt, bo wyjechała gdzieś do londynu na staż. caleb strzelił focha i w ogóle się do siebie nie odzywali, a ostatnio przez przypadek się spotkali. niewiele z tego wynikało, bo zasnęłam i nie mogłyśmy dokończyć jak się skończy ta rozgrywka xd zarechotał tylko jak żaba, kiedy to wspomniał o jedynym łóżku. może nawet przytulił się do vincenta, obejmując go jedną nogą oraz robiąc dzióbek jak rasowa czternastolatka na insta. może miał młodszą siostrę albo co gorsza pociąg do gimnazjalistek Shocked
- stary, sesil przecież sobie wyjechała i postanowiła się nie odzywać - mruknął, na tyle głośno, że zapewne usłyszała to fifi. zerknął na nią badawczo, bo kojarzył ją głównie z dużej porywczości oraz piskliwego głosu, także spodziewał się iż za chwilę jego bębenki przeżyją gwałt lub wazon rozbije się na jego głowie. rozsiadł się na kanapie z butelką piwa, którą otworzył o róg stolika. przez długi czas nie pozbędzie się swoich złych nawyków mieszkaniowych, a vincent może być pewny, że zalegnie tutaj na długi czas! - lądowanie będzie miękkie tylko wtedy, gdy wyląduje na tobie - zafalował brwiami w kierunku fifi. tego paskudnego oraz prymitywnego żartu również się długo nie pozbędzie. dodatkowo zarzucił rękę na jej barki, bo dajmy na to, że siedziała gdzieś niedaleko niego. może się trochę chłopak zagalopował, ale jakoś za bardzo się tym nie przejmował. gdyby tak było, to jego mały mózg by się od razu zagotował :<
Zobacz profil autora http://helloparis.up-with.com/t253-caleb-followill-ash-stymest#6 http://helloparis.up-with.com/t257-caleb#631 http://helloparis.up-with.com/t256-calebowe#630

8 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 7:12 pm

avatar

hello, to znów ja xd wpadła również lou, która podobnie do fifi rzuciła na początek szota. może dwa. ewentualnie siedem. jak wiemy, kiedyś czarownice próbowały rozwalić garaż, gdzie wiedźminy trzymali swoje cenne instrumenty. tym bardziej (pomimo swojej bojowniczej natury) bała się znaleźć w mieszkaniu vincenta, ale przypomniała sobie, że do odważnych świat należy. szybko się ogarnęła i hop, była już na parapetówce! - cześć! - przywitała się promiennie nie wszystkimi i chyba jako jedyna nie skomentowała mieszkania. najwidoczniej nie chciała być za miła albo nie chciała przypadkowo podnieść v. ego! przez chwilę tylko zastanowiła się skąd ten łajdak w ogóle zarobił na taki apartament, chociaż lepiej nie wiedzieć. - mam nadzieję, że w tym pomieszczeniu nie masz żadnej gitary. przypadkowo mogłaby mi wypaść - zachichotała pod nosem, zabierając jedno piwo z siatki caleba. ten od razu się oburzył, ale po chwili już machnął ręką. uśmiechnęła się trochę niepewnie do fifi, bo sama nie wiedziała jak ta zareaguje na jej widok. ostatnio między nimi nie było za ciekawie i można było się tego spodziewać, że nie odnowią już kontaktu na takich zasadach, jak było to jeszcze kilka lat temu :< trochę brakowało jej co weekendowych spotkań z czarownicami na winie, ale nie powinna mieć nikomu tego za złe. sama wszystko spartoliła, więc nie ma co oczekiwać, że dziewczyny znów będą chciały się z nią bratać jak dawniej. nie wspomniała tylko o swojej, vincenta oraz fifi diety zmieniającej rysy twarzy :d - co tam? - rzuciła z kierunku fifs, jakby od niechcenia. chciała przybrać pozę, że jej to wszystko w ogóle nie rusza! a to wredna.
Zobacz profil autora http://helloparis.up-with.com/t234-lourdes#608 http://helloparis.up-with.com/t235-lourdes#609

9 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 7:39 pm

avatar

- nie, nie taki burdel miałam na myśli, także no... - urwała w połowie, machając łapkami, jakby chciała załagodzić sytuację. żeby jeszcze powiedziała coś złego... lauren zapewnie trochę nieopacznie zrozumiała słowa, także przerobiła to po swojemu! nie wiedziała dokładnie jakie relacje są pomiędzy tutaj zgromadzonymi, ale czuła, że atmosfera dzisiaj jest dość ciężka. - hm, tak na nowe mieszkanie, może się przyda. to znaczy na pewno dzisiaj umili wam czas - uśmiechnęła się kącikowo, trochę gubiąc się w swoim słowotoku, po czym wcisnęła w ręce vincenta jakąś dobrą łychę. miała to szczęście, że pracowała jako barmanka i mogła sobie pozwolić zajumać z magazynu jakieś cacko, także mógł docenić jej gest Cool nie lubiła przychodzić z pustymi rękami, szczególnie kiedy niezbyt znała ludzi i dość mocno brała do siebie ich ocenę. ba, nawet potem mogłaby mieć schizę, że mogliby ją wziąć za sępa, który przychodzi na parapetówkę bez żadnego podarunku. postanowiła się na razie zamknąć i poczekać aż język rozwiąże jej alkohol, także pozwoliła sobie wziąć mopsa pod pachę (bo się łasił jak cholerka!) i usiadła na kanapie, sącząc piwo.
Zobacz profil autora http://helloparis.up-with.com/t238-lauren-mironova-laine-rogova# http://helloparis.up-with.com/t239-laure#613

10 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 7:53 pm

avatar

fifi zmarszczyła brwi po niewybrednym komentarzu caleba, spoglądając na niego przeciągle.
- sorry caleb, ale na akcje charytatywne daję tylko raz do roku. - powiedziała. od starego paryża już trochę minęło, więc nic dziwnego, że fifi wydoroślała i już nie tak łatwo było ją zawstydzić jak wcześniej. być może też ta dieta zmieniająca rysy twarzy zmieniała nie tylko rysy twarzy.
w każdym razie spojrzała tylko na jego zarzuconą na jej barki dłoń, gdyż tu nagle jej uwagę zwróciła lourdes. oczywiście fifi była już dojrzałą osobą, potrafiącą pogodzić się z tym, że w życiu nie zawsze wszystko układa się tak jak by się tego chciało. potrafiła zrozumieć, że serce nie sługa i przede wszystkim - wybaczyć. zwłaszcza komuś, kto był przecież jej tak bliski.
czy żałowała, że tego nie zrobiła wcześniej? owszem, żałowała. żałowała, że wcześniej nie wepchnęła jej pod rozpędzony tramwaj. mimo wszystko uśmiechnęła się trochę, fałszywie, jak śpiew caleba pod prysznicem.
- czeeeść... - powiedziała przeciągle, starając się nie dać poznać po sobie, jak wiele kosztuje ją ten grymas przypominający uśmiech.
- wszystko w porządku, jak widać. a co u ciebie, lou? - zapytała słodko, polewając sobie przy okazji solidnie, czując, że na trzeźwo to nie zdzierży. pewnie w teorii to spotkanie wydawało jej się mniej niezręczne.
Zobacz profil autora

11 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 8:07 pm

avatar

lou podobnie jak (ex)przyjaciółka stwierdziła, że nie zniesie tego na trzeźwo. w tej samej chwili zatem pociągnęły ze swoim drinków dość sporego łyka. trochę zrobiła sobie za mocnego, także skrzywiła się tak, że prawie wyglądało to na uśmiech, który próbowała przykleić sobie do mordki. - leci. wszystko w jak najlepszym porządku - powiedziała to w ten sposób, jakby sama chciała w to uwierzyć. no bo co? zacznie nagle ją przepraszać i rzucać się do stóp, błagając o przebaczenie? o nie, nie. to nie było kompletnie w stylu lou, nawet jeśli w gre wchodziły osoby na których jej zależało. może dlatego kiedyś wróżka jej powiedziała, że skończy z kotami, które będzie traktowała jak swoje dzieci. i zapada taka niezręczna cisza, co nie? w ogóle nie wiedziała co ma do niej powiedzieć. miała ochotę oczywiście dopytać się o wszystkie szczegóły jej życia odkąd się nie widziały, ale zwyczajnie nie wypada po takiej akcji. westchnęła więc ciężko, ale po pewnym czasie sama nie wytrzymała już atmosfery i wypaliła, zapewne już lekko pod wpływem alkoholu: - ile można się krzywić i udawać, że się uśmiechamy? - pacnęła się dłonią w czoło, po czym odpaliła papierosa. z tego wszystkiego chyba zapomniała, że jest w gościach!
Zobacz profil autora http://helloparis.up-with.com/t234-lourdes#608 http://helloparis.up-with.com/t235-lourdes#609

12 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 8:08 pm

avatar

/tu spoczywa post, którego wcześniej zjebałam xd rip [*]/
Zobacz profil autora

13 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 8:11 pm

avatar

/ łychę - whisky xd
Zobacz profil autora http://helloparis.up-with.com/t234-lourdes#608 http://helloparis.up-with.com/t235-lourdes#609

14 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 8:24 pm

avatar

- etam, stary. może nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło? - zaczął się zastanawiać po swojemu, co chwilę zaglądając do butelki. westchnął, nie chcąc w sumie zawracać głowy kumplowi swoimi miłosnymi rozmyślaniami, ale jakoś mu było ciężko na serduszku! nawet calebowi czasem może zależeć, a tym bardziej, że dla niego sprawa była cały czas nierozwiązana. coś tam znów poczuł w tej swojej główce porąbanej. - spotkałem ją ostatnio. przez przypadek zupełnie, głowa mała! - pokazał coś w ten deseń:

patrząc się badawczo na vincenta. żaden z nich nie grzeszył inteligencją, więc zapewne tylko stwierdzą, że muszą z tej okazji zacząć bekać, grać na gitarze albo sikać z okna, co calebowi się często zdarzało po pijaku. może nawet przez chwilę był gwiazdą youtube. - a ty jak z duperami? - zarechotał po swojemu, po czym poszedł w ślady lou i złapał za papierosa. po chwili się zamknął w ogóle, skoro vincent mu uciekł do dupy właśnie xd
Zobacz profil autora http://helloparis.up-with.com/t253-caleb-followill-ash-stymest#6 http://helloparis.up-with.com/t257-caleb#631 http://helloparis.up-with.com/t256-calebowe#630

15 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 8:26 pm

avatar

- ach, tak. zapomniałem że spierdoliła, w sumie to do niej podobne. - oświadczył w kierunku caleba, kwitując swoje słowa wzruszeniem ramion.
- jedyne co ci dzisiaj może wypaść lou, to cycki ze stanika. myślę, że o to będzie nietrudno. - powiedział z uśmiechem. w końcu reputacja lourdes, podobnie jak reputacja większości jego bliskich znajomych, była mocno nadszarpnięta, więc nie sądził, by tego typu żarciki były w stanie ją urazić. a nawet jeśli, to pewnie miałby to w dupie.
w każdym razie wrócił do lauren, wyglądała w końcu na średnio zaklimatyzowaną, a vincent przecież miał w obowiązku dbać o samopoczucie swoich gości, no nie? tak naprawdę pewnie ta zagubiona łania wpadła mu w jego wilcze oko. mówiłam już, że vincent był świnią?
na prezent od dziewczyny zareagował tylko pokiwaniem głową, pewnie rzeczywiście ta łycha (XD) była całkiem spoko.
kiedy w końcu lauren klapnęła na kanapę, vincent w krótkim czasie znalazł się tuż obok obok niej.
- gotowa by wraz ze mną zasmakować w ekstazie? - zapytał tonem tego skunksa, pepe le pew, po czym zamachał jej przed nosem szklaneczką z jakimś alkoholem, być może nawet bez pigułki gwałtu w środku.
słysząc pytanie caleba (w końcu wszyscy byli w tym samym pomieszczeniu), odpowiedział:
- własnie rozpracowuję jedną, nie widać? - wskazał na lauren z wiadomym sobie wdziękiem.
Zobacz profil autora

16 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 8:35 pm

avatar

wcześniej miała okazję chwilę poobserwować sobie ludzi, którzy się tutaj zgromadzili i spostrzeżenie miała tylko jedno: nie są dla siebie zbyt mili ani ich rozmowy nie były zbyt porywające xd w sumie powinna się do tego przyzwyczaić przez cały ten czas, kiedy pracuję w barze i wysłuchuje półgłupków przy wydawce, ale wtedy chyba po prostu ją to aż tak nie razi w oczy. uśmiechnęła się tylko promiennie, że trafiła z prezentem, a kiedy vincent nagle koło niej usiadł z prędkością strusia pędziwiatra aż poczuła się lekko zdezorientowana. - tak nazywasz drinka z pigułką? - zachichotała pod nosem, spoglądając podejrzliwie na gospodarza, ale po chwili ponownie uraczyła go miłym uśmiechem, bo to ogólnie taka dziewczyna z sąsiedztwa była. ten cały caleb ją irytował, także darowała sobie słuchania jego głupiego gadania, jednak po ich ostatniej wymianie zdań postanowiła się już wtrącić. - powodzenia - rzuciła tylko, upijając łyka ze szklaneczki, którą podstawił jej vincent. może nie zacznie się przelewać przez ręce za 15 min xd może whisky nie była jej faworytem, ale nie chciała wyjść na lamusa Suspect
Zobacz profil autora http://helloparis.up-with.com/t238-lauren-mironova-laine-rogova# http://helloparis.up-with.com/t239-laure#613

17 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 8:42 pm

avatar

kiedy lourdes zaliczyła nagle moment szczerości, przerywając ich bezsensowne pitolenie o niczym, fifi poczuła lekka ulge. w końcu przecież żadna z nich nie była na tyle głupia, by nie domyślić się, że swoich prawdziwych intencji.
- racja. - przyznała, waląc przy okazji kolejnego kielona. - w końcu obie dobrze wiemy jaką jesteś szmatą. - powiedziała, podobnie jak lourdes w napływie szczerości, posyłając dziewczynie kolejny uśmiech. tym razem nie starała się wyglądać miło. jej usta niby się wyginały, ale jej oczy były martwe.
- na szczęście znalazłyśmy przynajmniej jedną rzecz z która się zgadzamy. jesteśmy na dobrej drodze do tego, by odechciało mi się spartańską zasadą zrzucić cię ze skały. - jak widać wystarczyło tylko słowo, by uwolnić te skrywane przez długi czas pokłady jadu, jaki żywiła do lourdes. potem zamilkła na chwilę, czując w głowie przyjemny żuł, a w żyłach krążący żalu żel.
- ale jestem już zmęczona tym gównem. - dodała, gapiąc się tępo w podłogę i dając lou do zrozumienia, że być może gdzieś tam głęboko na jej serca dnie fifi chciałaby się z nią pogodzić.
Zobacz profil autora

18 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 8:51 pm

avatar

pamiętasz jak czasem napracowałyśmy się nad postem, a on nagle się skasował? witaj w moim świecie xd lourdes się już nasłuchała z ust czarownic epitetów na swój temat. przewróciła tylko oczami na początku, jednak po chwili nie wytrzymała. cała złość, jaką w sobie trzymała przez taką sytuację, nagle się z niej ulała. - jezus maria, fifi, ile razy będziesz musiała to powtórzyć? możecie w końcu zacząć traktować mnie normalnie, a nie za każdym razem mówić przy wszystkich jaką jestem szmatą? - pisnęła, do tego unosząc ręce do góry, jakby zaraz miała zesłać na wszystkich w tym pomieszczeniu gromy. może i chciałby się pogodzić, jednak dłuuugi czas przez który do siebie pielęgnowały urazę jednak zrobił swoje. - nikt nie jest święty, a poza tym to nie jest tylko i wyłącznie moja wina! - zaczęło się. po staremu zaczęła odwracać kota ogonem. wstała z kanapy i zaczęła krążyć naokoło kanapy, co i raz posyłając w kierunku fifi spojrzenia. nikt nie powiedział, że to spotkanie będzie łatwe, przyjemnie i po kilku minutach znów wyjdą za rączkę i pójdą w miasto się razem bawić. - skoro obie jesteśmy zmęczone tym gównem to po co te złośliwości? - syknęła pod nosem i wyrzuciła niedopałek przez okno. pewnie trafiła caleba w łeb, bo akurat przez nie sikał.
Zobacz profil autora http://helloparis.up-with.com/t234-lourdes#608 http://helloparis.up-with.com/t235-lourdes#609

19 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 9:10 pm

avatar

- drina z pigułką? - zapytał, udając oburzonego, jednak zaraz potem, z głupim uśmiechem przyznał:
- tak. - tak naprawdę to kłamał, żeby nie było! kiedy dziewczyna życzyła mu powodzenia w rozpracowywaniu jej, vincent zapytał - no i jak mi idzie? - szczerząc się przy tym szeroko i trzepocząc swoimi długimi rzęsami. z resztą pewnie nie tylko rzęsy miał długie.
...ale też i długie palce u stóp.
jego uwagę na chwilę odwrócił podniesiony ton lourdes. spojrzał w kierunku dziewczyn i westchnął ciężko. spojrzał w kierunku caleba, jakby oczekiwał od niego odpowiedzi o co im chodzi. w końcu myślał, że już dawno sobie wyjaśniły pewne zamierzchłe już sprawy.
Zobacz profil autora

20 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 9:20 pm

avatar

rodząca się awantura właśnie wyrwała caleba z przemyśleń, że jakby był konsolą to byłby playstation czy xboxem. dobrze, że przynajmniej darował sobie takie rzeczy mówienia na głos, bo wtedy jego pozycja w towarzystwie byłaby jeszcze bardziej podkopana niż lou. może i był wierny, ale na pewno nie nadawał się na materiał, który można przedstawić rodzicom. wzruszył ramionami i rozłożył ręce, kiedy zauważył wzrok vincenta. - baby. mogłyby im chociaż rzeczywiście staniki pospadać. round one, fight! - krzyknął w kierunku dziewczyn, obserwując czy w ogóle go posłuchają. nie wiem co fajnego może być w walce w kisielu, ale może caleb nigdy takiej na oczy nie widział i chciał się przekonać. - fifi, o co chodzi?! - spytał się tylko po chwili, jakby miał zanik pamięci. lou o to nie pytał, bo zapewne w takim stanie jaki przed chwilą pokazała: trochę się jej bał, nie chciał oberwać w łeb, a poza tym nie będę pisać sama ze sobą xd
Zobacz profil autora http://helloparis.up-with.com/t253-caleb-followill-ash-stymest#6 http://helloparis.up-with.com/t257-caleb#631 http://helloparis.up-with.com/t256-calebowe#630

21 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 9:24 pm

avatar

trochę się spięła, kiedy lou podniosła głos. zaraz potem wstała, chwyciła dziewczyne za łokieć i pewnie pociągnęła na stronę, by nie robić cyrku przy wszystkich.
- jak mam cię traktowac normalnie, lou? przecież nawet mnie nie przeprosiłaś. - powiedziała, znacznie ciszej niż lourdes wcześniej, czując ze w sumie to by najchętniej się popłakała, albo przynajmniej rzuciła się na podłogę i zaczęła tupać nogami, ale przecież i tak już robiły wystarczająco dużą dramę na dzień dobry.
- dobra, zapomnij zapomnij. - dodała cicho, z pewnym zrezygnowaniem, czując się trochę tak, jakby żebrała o skruchę z jej strony. najwyżej sobie do końca imprezy będzie rozmawiać z calebem. co prawda nie wiedziała o czym, w końcu nie miała doświadczenia z prowadzeniem się z kimś, kto ma planktona zamiast mózgu (;*****), ale chyba nie mogło być przecież tak źle, co nie?
w każdym razie machnęła ręką i ruszyła powoli na swoje wcześniejsze miejsce, mierząc się z pytaniem caleba.
- ma okres. - odpowiedziała mu, wzruszając ramionami, jakby i ona do końca nie wiedziała o co chodzi.
Zobacz profil autora

22 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 9:32 pm

avatar

kocham was, ale nie chce mi się czytać wcześniejszych postów. cecilie wahała się do samego końca czy przychodzić na domówkę do vincenta, w końcu ich relacje nigdy nie należały do zbyt prostych, a jej wyjazd do londynu na pewno nie ułatwiał sprawy. przekonała ją jednak wizja spotkania czarownic, które na pewno tutaj będą. ubrała się w jakąś miłą sukieneczkę i z butelką merlota pod pachą zapukała do drzwi. kiedy nie otrzymała żadnej odpowiedzi, nacisnęła na klamkę i z ulgą stwierdziła, że drzwi były otwarte. wpuściła się więc do środka, odwinęła z szalika, odwiesiła płaszczyk na haczyk i przeszła do salonu, gdzie stojąc jak ofiara losu zawołała - cześć wszystkim! - i zagryzła wargę. jej wzrok automatycznie powędrował w stronę caleba hrhrhr.
Zobacz profil autora

23 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 9:34 pm

avatar

po tym alkoholu już prawie ulegała urokowi vincenta, który zapewne jak chciał to potrafił być chociaż przez chwilę uroczy i nie sprzedawać każdemu fangi w nos. albo przynajmniej komentarzy jak do lou! tylko, że cała uwagę, którą skupiła na szukaniu odpowiedniej odpowiedzi (nie była dobra w flirtach, zazwyczaj kończyło się to na mocnych rumieńcach oraz poplątanym języku) skupiła się nagle na lou, która zaczęła odwalać jednoosobową szopkę, widocznie pesząc tym fifi. - czy ona już jest pijana? - rzuciła pod nosem, bardziej do siebie, przyglądając się całej sytuacji. westchnęła, po czym wróciła do popijania zawartości swojej szklaneczki, zaglądając do niej co chwilę, czy jeszcze coś jej zostało. - dobrze. co do drinków to możesz wpaść do mnie jutro do la scali i zobaczymy jak mi idzie za barem - wyrwało jej się. uśmiechnęła się kącikowo, to chyba ten alkohol. w życiu by chłopaka nie zaprosiła do siebie do roboty. no dobra, może nie będę z niej robiła aż takiej ciotki klotki, ale naprawdę nie była aż tak dobra w te klocki.
Zobacz profil autora http://helloparis.up-with.com/t238-lauren-mironova-laine-rogova# http://helloparis.up-with.com/t239-laure#613

24 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 9:34 pm

avatar

dobra, dupencje. czo tu się dzieje? gisele pewnie jednak vincenta chociaż trochę znała, albo znała kogoś kto znał własnie jego i przypatoczyła się tutaj z różowym winkiem dla siebie, bo dostała zapkę na fejsbuniu. trochę się jej nie chciało tu przyłazić, bo nie wiedziała, co to za towarzystwo się tu będzie bawiło. pewnie sami starzy ludzie. dlatego bidulka machnęła ręką do kogoś, kogo znała i poszła szukać żarełka, bo znowu cały dzień nic nie jadła przez brak czasuuu.
Zobacz profil autora http://helloparis.up-with.com/t243-gisele-deschamps-gigi-hadid http://helloparis.up-with.com/t244-gisele http://helloparis.up-with.com/t263-gisele http://helloparis.up-with.com/t264-gisele

25 Re: vincent on Sro Gru 16, 2015 9:40 pm

avatar

trochę się zezłościła, kiedy fifi nie pozwoliła jej do końca wyrzucić z siebie swoich emocji! miała ochotę znów wstać i chodzić naokoło niej jak ten ostatni sęp nad małą owieczką, jednak się powstrzymała i naprawdę chyba coś do niej dotarło. a dotarło do niej na pewno to, że przez swój charakter oraz wariackie zapędy do wszystkiego, które kończą się na krzyczy: nic nie osiągnie. usiadła trochę bezsilnie koło fifs, spoglądając na nią co chwilę wzrokiem zbitej sarny w lesie. długo się zapewne zbierała, żeby w końcu przeszło jej to przez gardło, ale w końcu wydusiła z siebie - przepra... o kurwa - xd bowiem w tym momencie do pokoju weszła cece, również po diecie, która zmieniła jej rysy twarzy. zatkała twarz dłonią i posłała fifi przepraszające spojrzenie, że nawet to nie może im normalnie wyjść! za bardzo nie wiedziała jak się zachować, także usiadła nienaturalnie jakby wbito jej kij w tyłek i wlepiła swój wzrok w sesil.
Zobacz profil autora http://helloparis.up-with.com/t234-lourdes#608 http://helloparis.up-with.com/t235-lourdes#609


Sponsored content

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 2]

Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach